wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 1

Stałam w milczeniu , przygryzając nerwowo wargę. Wbiłam wzrok w podłogę , czekając na jego reakcję.
-Milagros - odrzekł spokojnie.
-Ashton- powtórzyłam ironicznie.
Uśmiechnęłam się pod nosem .
-Mili do cholery! - wykrzyczał- gdzie byłaś?!
Zadrżałam. Od śmierci rodziców stał się moim "opiekunem". Dobrze się dogadywaliśmy, ale. No właśnie , ale do momentu poznania Perrie, dziewczyny Asha . Oczarowała go swoją urodą i stylem bycia. Uważał ją za ideał, chociaż prawie cały czas powodowała, że Irwin był skłonny oddać za nią życie. Nie nawidziłam jej z całego serca, raniła go , a on jak wierny pies jej wybaczał. Nie zdziwiłam sie , kiedy wyszła zza rogu ubrana, jakby wybierała się na galę. Poprostu się świeciła, chodząca choinka. Złota kiecka opadała z gracją na smukłe nogi, a blond włosy spadały luźno na jej ramiona.
- Ej no , daj spokój. Była pewnie u koleżanki , prawda?- puściła mi oczko.
Szeroko otworzyłam oczy ze zdziwienia . Ona? Serio? Spokojnie posuwałam się w stronę schodów, wbiegłam na nie szybko i zamknęłam się w swoim pokoju. To było jedyne miejsce , gdzie mogłam pobyć sama . Mój azyl. Odetchnęłam głęboko, rzucając się na łóżko. Przymknęłam powieki i uśmiechnęłam się . Kiedyś kupię sobie misia , nazwę go "Los" i codziennie będę go kopała w dupę. Moje "plany na przyszłość" przerwał znajomy głos.
-Milagros! - usłyszałam Luke'a.
Zasrany Hemmings, musiał przychodzić akurat w tedy, kiedy go najmniej potrzebowałam.
-No?- zapytałam znudzonym głosem.
-Mogłabyś być tak dobra i zeszła na chwilę na dół ?
Syknęłam cicho, przeklinając go w myślach i ruszyłam w stronę drzwi. Weszłam do przestronnego salonu, który był wypełniony zapachem męskich perfum. Moim oczom ukazał się przystojny szatyn. Ciemna karnacja łączyła sie z jego brązowymi włosami. Koszulka z nadrukiem Nirvany , świadczyła o tym, że nie jest grzecznym chłopcem.
-Słucham - oznajmiłam wszystkich o swoim przybyciu.
-Mili , poznaj naszego nowego członka zespołu.
Nie słuchałam Michael'a zbyt uważnie. Ujęłam dłoń chłopaka, patrząc w jego czekoladowe oczy .
-Jestem Calum. Calum Hood.- uśmiechnął się.

1 komentarz:

  1. Oooo, dzieje się... Ash nie krzycz na Mili, bo Pezz ci wjebie ;)

    OdpowiedzUsuń